O autorze
Patriota z duszą Piotrusia Pana, szukający ciągle swojej Nibylandii. Zakochany w miejscu inspiracji jakim jest Polska. Zafascynowany smakami i zapachami swojego kraju.

Dobre, bo polskie: Z Nikaragui na Zbawiks

Moje zainteresowanie manufakturami wyrabiający alkohol w naszym kraju zaczęła się ponad trzy lata temu w Janowcu podczas Święta Wina. Pierwszym polskim winem jaki spróbowałem był Johaniter z winnicy Dom Bliskowice pod Sandomierzem. Rok później poznałem trunki z większości winnic z Małopolskiego Przełomu Wisły. 2014 rok należał do dość nowego produktu na naszym rynku jakim był cydr. Natomiast pozytywnym zaskoczeniem tego lata został „jabol premium” czyli Apple Paple.

Projekt wina jabłkowego dojrzewał w głowie dwóch warszawiaków – Jarka Goławskiego i Rafała Pawlińskiego, dość długo. Oboje wykształceni, działający w szeroko rozumianej branży marketingowej postanowili rzucić wszystko i postawić na jedną kartę. Zgodnie z zasadą: Dream makes true! Ich inspirująca historia rozpoczęła się od marzeń i podróży. Pomysł Apple Paple to połączenie upraw mango z Nikaragui, sposobu na życie w Ameryce Południowej, chęci posiadania własnej winnicy i przypadkowego spotkania na Placu Zbawiciela w stolicy przy włoskim winie. Na pewno dzisiaj tamta rozmowa toczyłaby się przy ich własnym produkcie.



Gdzieś na końcu tej rozmowy pojawił się pomysł wina jabłkowego premium - Głównym organizatorem projektu byłem ja. Natomiast Jarek początkowo pomagał mi tylko w stworzeniu marki, opracowaniu planu marketingowego. Jak sam mówił robił to po godzinach normalnych zajęć. Od przyszłego roku zamierzamy budować już „normalne” struktury firmy, bo do tej pory to trochę taka mała partyzantka – uśmiecha się Rafał.

Inicjatywa zrodziła się niecałe półtora roku temu w Nikaragui, gdzie Rafał popijał wino z mango. Zaczął on się zastanawiać dlaczego w Polsce nie produkuje się takiego alkoholu z jabłek. Dostępność tych owoców w danych krajach jest podobna. Potem zaczął się czas doprecyzowania projektu, zdobywania wiedzy i szukania rozwiązań. Jednym z rozwiązań było dodanie słowa premium do opisu wina. Wzięło się to z potrzeby przeskoczenia na drugą stronie niż zakorzenione jeszcze z czasów komuny „jabole”. Wtedy liczyła się ilość, a nie jakość. Jak sami mówią chcieliśmy stworzyć produkt o najwyższej jakości i z duszą, bo wino musi mieć duszę.

Okazało się, że produkt wypuszczony na rynek stał się strzałem w dziesiątkę. Jednak nie był to przypadek. Apple Paple powstawało z pomocą zawodowych sommelierów i miłośników wina, ale wina gronowego. Przed oficjalną premierą nikt nie wiedział jaki będzie efekt końcowy. Dla Jarka i Rafała był to ogromny stres. Z czasem okazało się, że coraz więcej osób chwali nowy trunek. Przełomowym momentem była recenzja redaktora Wojciecha Bońkowskiego na portalu Winicjatywa.pl.

- Kiedy przeczytaliśmy jego entuzjastyczną recenzje naszego wina odczuliśmy ulgę, która po chwili zamieniła się w euforię. Wiedzieliśmy już wtedy, że nic nie powstrzyma sukcesu naszego wina. Od tej recenzji, wiele zamkniętych dotąd drzwi, otworzyło się samoczynnie – przyznaje Rafał.

Pomimo tak udanego startu, twórcy Apple Paple nie zamierzają spocząć na laurach. Myślą już o tym co przyniesie następny rok. Za główny cel stawiają sobie: Zrobić jeszcze lepsze Apple Paple 2015! Na pewno także dostępność wina będzie większa. Rocznik 2014 ograniczyli do aglomeracji warszawskiej. Ze względu na wymóg olbrzymich inwestycji w produkcję i dystrybucję, pierwszy rok jest testem dla produktu Jarka i Rafała. Jednak ich celem biznesowym dystrybucja w całym kraju, a docelowo już za dwa lata eksport do krajów europejskich, a potem do USA i Azji. Oboje przyznają, że wykluczają współpracę z dyskontami.

- Dystrybucję budujemy w współpracy z małymi sieciami dystrybucyjnymi, poprzez kontakty bezpośrednie z wybranymi barami, restauracjami, sklepami. Oczywiście nie wykluczamy współpracy z jakąś dużą siecią typu Piotr i Paweł, czy Alma, ale tylko wtedy, kiedy uda nam się wynegocjować odpowiednie warunki, należyte dla tego wina. Nie zależny nam na szybkim „zkeszowaniu” się, więc nie sieci dyskontowych nie przewidujemy w naszych planach – mówi Rafał.

Oprócz zwiększenia produkcji twórcy Apple Paple chcą zrobić limitowaną ilość wina ze zbiorów jabłek certyfikowanych ekologicznie. Powód jest prosty – polski rynek ciągle się rozwija w tym aspekcie, a jeśli chce się eksportować polskie wito należy mieć w ofercie taki produkt.

Jednak najciekawiej wygląda „misyjną” strona marki Apple Paple, która ma wspierać niezależną kulturę miejską – artystów streetartowych, niszowych muzyków, DJ-ów, performenserów, sztukę spoza głównego nurtu. - W umowie wspólników zapisać o przeznaczaniu 5% z zysku spółki na takie właśnie cele. Żyjemy w czasach permanentnego „remixu” kultur, nawyków, preferencji, postaw itd. Z Apple Paple chcemy być blisko tego „pulsu” zmian, blisko tego co dzieje się w dużych aglomeracjach. Jesteśmy marką premium, ale nie chcemy być marką salonową. Jesteśmy marką „miejską” i taką chcemy pozostać – kończy Rafał.

Kończąc wpis na bloga kolega przesłał próbkę nowego tracka, który niedługo wyda jedna z wytwórni muzyki elektronicznej – Progrezo Records. Wsłuchałem się w ponad dwuminutowy utwór i wyobraziłem sobie letni festiwal takiej muzyki pod brandem Apple Paple. Dla mnie połączenie idealne i tego sobie życzę, a Jarkowi i Rafałowi sukcesu, bo na pewno na to zasługują! Natomiast czytelnikom radzę zaopatrzyć się w wino jabłkowe marki premium na wrześniowe gorące dni. Nie pożałujecie!
Trwa ładowanie komentarzy...