NATEMAT POLECA Pojechaliśmy do Puszczy Białowieskiej. To nie kornik i minister Szyszko są największymi szkodnikami

Dobre, bo polskie: Spełniacze marzeń z Lublina

Pierwszy raz z platformą iWisher spotkałem się dzięki mediom społecznościowym. Jeden z moich znajomych udostępnił post, że zbiera pieniądze na maraton w Grecji. Wtedy pomyślałem, fajnie tylko takie rozwiązanie już było na przykład polakpotrafi.pl. Moje myślenie zmieniło się, kiedy sam założyłem tam konto.

Pierwsze spotkanie z platformą było bardzo przyjemne. Kolory, intuicyjne sterowanie i prostota wygląda jakby to stworzyli ludzie odpowiadający za takie projekty jak Instagram czy Twitter. Do tego genialna nazwa - "iWisher". Pierwsze Wasze skojarzenie... Apple maczał w tym palce. Nic bardziej mylnego, to grupa trójki znajomych z Lublina postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce i spełnić marzenia swoje i przy okazji innych.



Twórcami projektu jest trójka młodych lublinian - Michał Korba, Łukasz Wasilik i Bartosz Izdebski. W międzyczasie do niepokornego tria dołączył Paweł Szołucha. Na spotkanie z pierwszymi bohaterami na całe szczęście nie musiałem jechać zbyt daleko, aby dostać się do ich siedziby wystarczyło zainwestować w bilet miejski i wsiąść w autobus numer 23. Biuro mieści się w Parku Technologiczno - Naukowym. Kolejny świetny wybór, pomyślałem przed wejściem. Tak mi się kojarzą małe przedsięwzięcia, zaczynające gdzieś w garażu czy jakimś kontenerze. W pokoju wita mnie Michał Korba, CEO & Co-Founder iWisher'a, z którym bez problemu nawiązuje rozmowę. Po kilku minutach mam wrażenie, że moglibyśmy pójść na piwo i przegadać pół dnia o nowinkach technologicznych. Jednak wracamy do rozmowy o platformie iWisher. - Pomysł narodził się z powodu problemu. Z Łukaszem (Wasilikiem) żyjemy dosyć blisko. On jest ojcem chrzestnym mojego syna, a ja ojcem chrzestnym jego córki i często wręczaliśmy swoim dzieciom różne prezenty. Kłopot polegał na tym, że przed takimi urodzinami dziecka wszyscy goście pytają się co młody chciałby dostać. Mówiłem że Lego takie czy owakie, a później dostawałem osiem zestawów Lego "takiego" – tłumaczy Michał Korba. Problem znany w wielu polskich domach - Stwierdziliśmy, że dobrze by było zrobić takie miejsce, w którym kolekcjonowałbym sobie rzeczy, które chciałbym mieć, aby przed urodzinami podesłać je znajomym - dodaje Korba. Okazało się, że platforma bardzo szybko ewoluowała, a przyczynili się do tego sami użytkownicy. To dzięki nim obecny iWisher wygląda, tak jak wygląda.

Nazwa samego projektu też została wybrana bardzo szybko. Po pierwsze miała być anglojęzyczna bo chłopaki planują ekspansję swojego produktu za granicę. Po drugie kojarząca się z platformą i tak powstał - iWisher od słów "I" "wish" i "share"  - Była jeszcze propozycja "iWishit" ale w wolnym tłumaczeniu wychodziło "ja my gówno" więc koncepcja upadła - dodaje Korba z uśmiechem. Dużym atutem nazwy może być przedrostek "i" który zazwyczaj jest kojarzony z amerykańską korporacją z Cupertinio. Firma Apple jeszcze nie dzwoniła do nich, ale mają nadzieję, że nastąpi taki dzień - To byłoby coś - snuje plany Korba.

Obowiązki w spółce są rozłożone pomiędzy Michała, Łukasza, Bartosza oraz Pawła. Pierwszy z nich odpowiedzialny jest za marketing oraz rozwój produktu, Łukasz ogarnia wszystkie pozwolenia i umowy do tego zajmuje się rozwijaniem b2b. Natomiast Bartosz i Paweł to specjaliści od programowania. Pomimo, że projekt iWisher liczy tylko cztery osoby to jest to już prężnie działająca machina, która chce zwojować świat.

Kwartet z Lublina, który rzucił swoje dotychczasowe zajęcia, aby poświęcić się w całości platformie snuje plany na przyszłość. Ta najbliższa to aplikacje na urządzenia mobilne - Bez tego ciężko zaistnieć w branży, to dzisiaj podstawa. Większość ludzi korzysta z Internetu w tablecie czy telefonie, więc i my tam musimy być - zaznacza Korba. Dalsza perspektywa to życzenie, aby iWisher był kojarzony z taką sytuacją że jak chcesz coś mieć to wrzucasz to na tą platformę - zgodnie z hasłem zbierz na co chcesz!

Wychodząc z biura projektu iWisher życzyłem całej ekipie wypełnienia swoich wishlist. Idąc na przystanek sprawdziłem jak ma się moje marzenie. Nadal było pusto. Nie zraziło mnie to, jestem dobrej myśli to dopiero pierwszy dzień. Platforma ta też zachęca do oszczędzania czy nagradzania Myślę, że nagrodzę się za ten wpis jakąś niewielką wpłatę na mój cel. Wszystko znaną zasadą step by step. Przecież nie od razu Rzym zbudowano!
Trwa ładowanie komentarzy...